Pierwsze wyjście z cyfrą po długiej przerwie -TTArtisan AF 17mm F1.8 Air i Fujifilm X-S10 – zdjęcia przykładowe

TTArtisan AF 17mm F1.8 Air to mały i lekki obiektyw przeznaczony do APS-C z autofocusem, który z daleka rysuje ostro jak żyletka, z bliska potrafi zrobić bardzo miękki i niespotykany bokeh, a przy cenie 749 zł robi się po prostu bardzo kuszącą opcją.
Chwila śmiechu na start 🙂
Nie ukrywam, że sam początek był dość zabawny, bo na co dzień fotografuję analogiem i przez chwilę miałem autentyczny odruch, żeby zastanawiać się, gdzie w tej małej konstrukcji wkłada się film. Serio. Patrzę, kombinuję, myślę sobie: dobra, ale gdzie to się otwiera? Po chwili zobaczyłem ekran i dotarło do mnie, że no nie, to jednak nie ten klimat. Tak się właśnie kończy dłuższe przesiadywanie na analogu bez regularnego kontaktu z cyfrą. Człowiek się po prostu przestawia i potem przez moment działa jakby wrócił z innej epoki.

Pierwsze wyjście z cyfrą po długiej przerwie
To był dla mnie dość nietypowy spacer, bo pierwszy od dawna z cyfrą w ręku. Przez ostatnie półtora roku praktycznie przestawiłem się na analog w 100%, wcześniej z kolei przez dobre 25 lat siedziałem wyłącznie w cyfrze, więc powrót do takiego fotografowania okazał się zaskakująco dziwnym doświadczeniem. Trochę jak spotkanie ze starym znajomym, którego niby dobrze pamiętasz, ale jednak przez ten czas zdążyłeś się już przyzwyczaić do czegoś zupełnie innego.

I właśnie w tym wszystkim TTArtisan AF 17mm F1.8 Air nie wydał mi się bezproblemowy, tylko po prostu inny. Fotografowało mi się nim trochę dziko, momentami wręcz nietypowo, ale jednocześnie od razu widziałem efekt, więc cały ten kontakt z cyfrą miał w sobie coś bardzo bezpośredniego.
Mały rozmiar, duża wygoda
Brak pierścienia przysłony kompletnie mi tutaj nie przeszkadzał. Zwłaszcza że to szkło aż prosi się o lekkie, codzienne użycie, także pod vlogowanie, gdzie liczy się wygoda, szybkość i możliwie kompaktowy zestaw. Mam wręcz wrażenie, że właśnie dzięki rezygnacji z tego elementu udało się zachować tak małe rozmiary obiektywu. I trzeba przyznać wprost, to naprawdę czuć. Ten obiektyw jest tak mały i lekki, że dosłownie można go zgubić w kieszeni, a przy aparacie nie robi z zestawu żadnej cegły. Jest lekko, wygodnie i bardzo swobodnie, czyli dokładnie tak, jak lubię przy spacerowym fotografowaniu.

Najważniejsze cechy TTArtisan AF 17mm F1.8 Air
- ogniskowa: 17mm (APS-C)
- mocowania: Sony E, Fujifilm FX
- ekwiwalent: ok. 25mm (pełna klatka)
- jasność: F1.8
- autofocus: STM (cichy i płynny)
- minimalna odległość ostrzenia: 0.18m
- konstrukcja optyczna: 14 elementów w 10 grupach
- specjalne elementy: ED + High Index
- waga: ok. 161 g
- obudowa i osłona przeciwsłoneczna: metalowa (aluminium 5052)

Zaskakująco dużo charakteru jak na 17mm
Najbardziej zaskoczył mnie chyba bokeh, bo w tym obiektywie jest on po prostu nietypowy, niespotykany. Na F1.8 przy zdjęciach z bliska ostrość trzyma się głównie środka kadru, a reszta bardzo miękko odpływa (znamy to z TTArtisan 75mm F1.5 Biotar Replica M42, tylko tutaj nie jest to „swirly bokeh” a taki bardziej „soft”). Daje to ciekawy, plastyczny efekt. Z kolei po przymknięciu do F11 z bliska nadal mamy miękko po bokach, a z daleka przy domknięciu przysłony obraz robi się ostry niemal w całym kadrze i to taki ostry bez gadania. Można wręcz powiedzieć, że ten obiektyw ma wyjątkowo czuły punkt głębi ostrości. Czułem to nawet przy fotografowaniu budynków, gdzie drobna zmiana ustawienia od razu robiła różnicę. Jak na 17mm to jest naprawdę dość niespotykane i właśnie przez takie właściwości to szkło ma swój własny charakter, a nie jest tylko kolejnym nudnym szerokim obiektywem.



Flary nie złapałem, ale to też o czymś świadczy
Fotografowałem bez osłony przeciwsłonecznej celowo, bo bardzo chciałem wyciągnąć z tego szkła jakąś flarę pod słońce. Kombinowałem, ustawiałem się, próbowałem różnych kątów, ale nic sensownego nie chciało wyskoczyć. Wygląda na to, że powłoki antyrefleksyjne w tym obiektywie są po prostu bardzo porządne. Jasne, miałem cichą nadzieję, że uda się wyciągnąć coś bardziej artystycznego, zwłaszcza że w TTArtisan AF 35mm F1.8 takie refleksy potrafią wyglądać naprawdę bardzo klarownie i efektownie. Tutaj jednak wszystko wskazuje na to, że AF 17mm stawia bardziej na czysty obraz i dobrą kontrolę światła niż na zabawę flarą.

Krótkie podsumowanie z feelingiem
Nie powiem, żeby ten obiektyw zrobił na mnie jakieś wielkie wrażenie, bo po czasie spędzonym z analogiem cyfrowe emocje działają na mnie już trochę inaczej. Ale właśnie dlatego ciekawsze jest dla mnie coś innego: w tym szkle wyraźnie czuć pewien potencjał. To nie jest klasyczne, przewidywalne 17mm, które od pierwszego kadru mówi o sobie wszystko. Tu trzeba chwilę pobyć, trochę się poprzesuwać, sprawdzić, gdzie kończy się ostrość, a gdzie zaczyna jego własny sposób patrzenia. I chyba właśnie to jest w nim najciekawsze, że nie próbuje być oczywisty.
Omawiany sprzet znajdziesz w InterFoto.eu:
TTArtisan AF 35mm F1.8 Air cena 749zł (FX, Sony E)
Fujifilm X-S10



