Wziąłem 85mm F1.8 za 489 zł i poszedłem fotografować rdzę

W tym artykule podzielę się zdjęciami z obiektywu TTArtisan AF 85mm F1.8 Neo i bodziaka Sony A7R III.
Od razu uczciwie powiem, że bezlusterkowce nie sa moim ulubionym systemem. Nie pałam do nich „miłością”, ponieważ nie podobają mi się kolory i dynamika obrazu jakie z nich uzyskuję. Mimo to, tak jak Robert czy Jarek, stawiam się w roli testera i staram się patrzeć na taki sprzęt możliwie uczciwie. Prywatnie mam trzy lustrzanki analogowe i dwie cyfrowe. Do tych dwóch cyfrowych wróciłem (Canon EOS 1Ds i Canon EOS 550D), bo teraz mając pojęcie jak wygląda obraz analogowy, mogę dokładniej analizować cyfrowe sensory i obraz jaki z nich uzyskuję.
Pogoń za megapikselami przeszła mi wiele lat temu, bo pozyskalem wiedzę, że do zrobienia fajnego nabitego detalami zdjęcia absolutnie ich nie potrzebuję. Przechodząc do TTArtisan AF 85mm F1.8 Neo – naprawdę szkoda, że ten obiektyw nie wyszedł z mocowaniem do Canon EF lub Nikon F, to byłaby zabawa. No ale nie można mieć wszystkiego.


Zdjęcia wykonywałem w Muzeum Kolejnictwa w Warszawie (aktualna nazwa Stacja Muzeum). W tym samym miejscu byłem z TTArtisan AF 50mm F1.8 Neo z Sony A1. Przy okazji sfotografowałem też kilka budynków, niebo i warszawskiego orła, czyli w praktyce wronę, żeby sprawdzić, jak obiektyw radzi sobie z nieskończonością oraz przy zupełnie zwykłych zdjęciach. Zdjęcia nie powstały w ciągu jednego dnia, dlatego czasem pojawi się kadr ze słońcem, ale sesja ze Stacji Muzeum odbyła się absolutnie w dzień bez słońca, kilka zdjęć było też z wnętrza samego muzeum, gdzie sztuczne światło było czysto wystawowe.
Recenzję TTArtisan AF 50mm możesz przeczytać poniżej:
TTArtisan AF 50mm F1.8 Neo pierwsze w Polsce zdjęcia przykładowe i od razu na grubo z Sony A1
TTArtisan AF 85mm podoba mi się znacznie bardziej od 50mm. Ma znacznie bardziej fantastyczny bokeh, który potrafi naprawdę zrobić fajny kadr, a przy tym oferuje wyraźnie większą ostrość już po niedużym domknięciu przysłony. A gdy domkniemy przysłonę do F5.6-F8, uzyskujemy całkiem niezłą ostrość także na brzegach kadru. Z racji tego, że mam ogromną słabość do fotografowania zardzewiałych, zmęczonych czasem powierzchni, miałem tu totalną zabawę.




Często podnoszony zarzut w stosunku do TTArtisan AF 85mm F1.8 Neo, że brak jest pierścienia przysłony i pierścienia ustawiania ostrości.
Jeżeli mam być szczery, fotografia bezlusterkowcem jest dla mnie już tak dalece abstrakcyjna, że powyższy zarzut zupełnie traci u mnie na znaczeniu. Testuję przecież obiektyw absolutnie przełomowy, który cenowo jest najtańszą 85mm z AF, jaką znam.


Kiedy chciałem sfotografować jakąś powierzchnię, najpierw ustawiłem autofokus na odpowiednią odległość, przełączałem body w MF i dalej robiło się już bardzo prosto. Poruszałem całym aparatem do przodu lub do tyłu, aż fotografowany detal wskakiwał w płaszczyznę ostrości. To takie klasyczne „ostrzenie ciałem”, które przy detalach, makro i zardzewiałych powierzchniach sprawdza się bardzo dobrze.


Zatrzymał mnie komentarz Krzysztofa Mierzejewskiego z naszego kanału na Facebooku: „Szczerze? Dla mnie to nie, nie dla mnie. Ale trzeba mieć świadomość ceny i nie wymagać”. Sam wniosek, wysunięty wyłącznie na podstawie zdjęć przykładowych, uważam jednak za absolutnie nietrafiony.
Jako tester InterFoto.eu mam dostęp do naprawdę wybitnych obiektywów, także tych uznawanych za jedne z najostrzejszych, jakie kiedykolwiek powstały. To między innymi Angénieux, Schneider-Kreuznach, Leitz Wetzlar, Carl Zeiss, Hasselblad czy Mamiya. Łączę je z cyfrówkami, więc mam punkt odniesienia. Jeżeli chodzi o ostrość, jaką oferuje ten TTArtisan, to jest ona na naprawdę wysokim poziomie. Nie odczułem, że muszę mieć z tyłu głowy jego niską cenę i przez to od razu mniej wymagać. Był na tyle ostry, że mogłem swobodnie bawić się fotografowaniem tego, co lubię.








Co mi się w tym obiektywie nie spodobało?
Przyzwyczailiśmy się do myślenia, że skoro coś jest drogie, to musi być dobre, a skoro tanie, to pewnie jest to „gówno”. W moim odczuciu producenci z Chin coraz mocniej przesuwają tę granicę. TTArtisan ma w swojej ofercie obiektywy naprawdę fantastyczne, ale ma też kilka mocno średnich, zresztą jak każdy producent.
Ja oceniam sprzęt przede wszystkim przez jego praktyczne możliwości. Chcę, żeby nie blokował mnie w robieniu tego, co chcę zrobić. Tutaj pojawił się problem z kompatybilnością z Sony A7R III. Kilka razy obiektyw zwyczajnie zawiesił mi aparat na kilka sekund. To jest wada, którą od razu zgłosiłem do supportu TTArtisan w Chinach. Otrzymałem informację, że ma zostać poprawiona w kolejnej wersji firmware obiektywu.








Warto jednak dodać, że Robert, fotografując tym samym obiektywem na Sony A7R V, nie miał absolutnie żadnych problemów.
Minimalna odległość ostrzenia wynosi 0,8 m i momentami naprawdę chciało się podejść bliżej. Dla mnie okolice 65 cm byłyby idealne. Jasne, to nie jest obiektyw makro, tylko szkło o zupełnie innej charakterystyce, ale trochę mi tego tutaj brakowało.




Dla kogo jest ten obiektyw?
To jest obiektyw dla każdego, kto chce mieć tanią portretówkę i nie martwić się o jakość obrazu. Ale też dla osób, które po prostu lubią eksperymentować, szukać bokehu w przypadkowych sytuacjach, fotografować detale, ludzi, stare powierzchnie albo wyjść na spacer bez poczucia, że na aparacie wisi majątek. TTArtisan AF 50mm F1.8 Neo kosztuje 419 zł, a AF 85mm F1.8 Neo 489 zł. Razem to 908 zł za dwa obiektywy, którymi można zwyczajnie się bawić i sprawdzać, co z nich wyjdzie.
Robimy takie testy po to, żeby pokazać realną jakość obrazu, jaką można uzyskać w różnych warunkach, całkowicie szczerze. Bez opowiadania, że każde szkło jest idealne, ale też bez zakładania z góry, że tani obiektyw musi dawać słaby obraz.
Wszystkie zdjęcia robiłem w RAW i wywoływałem w ACR, w kilku przypadkach mocniej je przeedytowałem.

Omawiane w tym artykule obiektywy znajdziesz w InterFoto.eu:


